Właśnie, co
chcę w życiu robić? Pytanie które stawia sobie prawie każdy z nas.
Prawdopodobnie zdążyliście już zauważyć, że odpowiedzieć jest cholernie trudno
(zwłaszcza, że nie liczą się odpowiedzi typu" zarabiać dużo
pieniędzy" czy też "nie narobić się a zarobić"). Chodzi o sformułowanie konkretnego planu działania: Zdobędę jakąś umiejętność, założę
firmę i będę produkował to i to. Robić to co się lubi i jednocześnie zarabiać
na tym pieniądze- wyidealizowana wersja celu jaki każdy powinien sobie postawić
a następnie konsekwentnie dążyć do jego realizacji. Wszystko to w teorii brzmi
bardzo prosto, należy jednak podkreślić to, że nie każdy z nas może zarabiać
pieniądze grając w gry komputerowe lub nagrywać filmy o tym w co się dzisiaj
ubierze. Oczywiścię nawiązuję tutaj do popularnego internetowego
"zjawiska" jakim jest blogosfera i vlogosfera ale o tym później. Mam nadzieję, że moim pierwszym postem uda mi
się zainteresować niezdecydowanych co do wyboru kierunku studiów tegorocznych
maturzystów i nie tylko.
Kim ja jestem i jaki w chwili obecnej mam pomysł na życie.
Jestem studentem pierwszego roku
Uniwersytetu Ekonomicznego. Wielu z was pomyślało teraz, że pewnie studiuję
jakieś zarządzanie i jestem przyszłym bezrobotnym z magistrem. Nie, nie
studiuję zarządzania tylko dużo bardziej matematyczny kierunek i jednocześnie
dużo mniej humanistyczny. Przykład tego kierunku podałem tylko dla tego, że
słyszy się prawie wszędzie, że po mimo wielkiej popularności zarządzania jest
to kierunek mało ambitny i produkujący falami bezrobotnych- ja osobiście tak
nie uważam gdyż niewielkie znaczenie ma to jaki kierunek kończymy a o prawie wszystkim decyduje nasza chęć uczenia się , zdobywania doświadczenia
tzn. ogólnej chęci rozwoju. Studiuję analitykę gospodarczą (sądząc po planie
pierwszych dwóch lat studiów połączenie matematyki z komputerowymi pakietami
matematycznymi) W moim przypadku wybór tego kierunku był tak jakby pierwszym
etapem do osiągnięcia tego co zawsze w życiu chciałem robić. Mianowicie od paru
ładnych lat wzbudzali we mnie
zainteresowanie bardzo wysoko postawieni
inwestorzy, ludzie którzy potrafią umieścić swoje pieniądze w odpowiednim
czasie i w "odpowiednim miejscu" oraz przewidzieć kiedy
najkorzystniej będzie im się z tego wycofać (wiem, wiem... bardzo mało
zaawansowana definicja inwestora ale to jest prostu moje wyobrażenie w danej
chwili.) Nie podam konkretnych nazwisk gdyż chodziło mi jedynie o sam fakt ich
zysku a wrzucałem ich wszystkich do jednego worka "wpływowych inwestorów".
To ile zarobią lub ile stracą zależy w dużej mierze od ich zdolności
analizowania, przewidywania (analizy technicznej i fundamentalnej) i odrobiny
szczęścia. Tak właśnie widzę swoje
idealne życie. Jestem na etapie bardzo powolnego oswajania się z tym co muszę
zrobić by ten cel zrealizować i coraz bardziej uświadamiam się, że jest to
trudniejsze niż myślałem. Napisałem "powolnego" bo obecnie jestem
rozpraszany przez gry komputerowe, youtubowe filmiki i spotkania przy piwku ze
znajomymi. Jest mi cholernie trudno się od tego oderwać, może dlatego, że tak
bardzo lubię to robić ale opierdzielając się pieniędzy nie zarobię. Uznałem, że
moim priorytetem jest skończenie studiów i uzyskanie "tytułu"
analityka gospodarczego. Zacząłem pisać ten post podczas trwania mojej pierwszej
zimowej sesji. Skłamałbym pisząc, że jest jakoś cholernie ciężko zaliczyć ten
semestr. Owszem stresowałem się cholernie statystyki bo prawdę mówiąc zjebałem
strasznie pierwszego kolosa. Miałem przez to chwilę zwątpienia bo to ten
przedmiot jest dopiero wprowadzeniem do jak myślę głównych przedmiotów na moim
kierunku: statystyki matematycznej i rachunku prawdopodobieństwa. Z innymi
przedmiotami matematycznymi problemu myślę nie będzie. Dużo większym
utrapieniem jest lenistwo niszczące moje ambitne plany. Zawsze wiedziałem, że
jestem leniwy ale nie spodziewałem się, że aż tak bardzo. Bywa i tak, że gdy
jestem głodny z lenistwa nie idę jeść bo nie chce mi się nic przygotowywać...A
jeszcze gorszy jest fakt, że zdaję sobie z tego sprawę ale nie jestem w stanie
temu zapobiec. Moją jedną z niewielu słabości jest sen. Mówi się, że śpiąc
bardzo długo tracimy cenny czas ale ja jakoś nigdy nie żałowałem czasu
spędzonego na sen. Mówi się sen jest dla słabych. Pierdolenie. c.d.n